Description

Dodatkowe atrybuty skrzynki:

odosobnienie ••---

kleszcze ••---

pokrzywy (sezonowo) ••---

Skrzynka - zagadka, nikt nie wie,  gdzie dokładnie się znajduje.

Pewnego przedpołudnia podczas przejażdżki po Dolinie spotkaliśmy na pomoście dziadka w dziwnym kapeluszu safari, który nie chciał ustąpić nam drogi i zaczął do nas mówić. Nie wypadało tak się odwrócić bez słowa, więc chwilę go słuchaliśmy, zaciekawił nas. Oto wątek jego historii.

W dawnych czasach, 60 lat temu w miejscu obecnej Doliny Trzech Stawów była odkrywka gliny. Dziadek, który opowiadał nam tę historię, był wówczas doktorantem archeologii na UJ. Pewnego dnia kierownik ich zakładu został poproszony o przybycie na teren wyrobiska, ponieważ robotnicy znaleźli w warstwach namułu pień drzewa, który wyglądał na obrabiany przez człowieka. W okolicy nie rosły dęby, więc było to dziwne znalezisko. Profesor wraz z kilkoma studentami i doktorantem odczyścili drewno i okazało się, że był to rodzaj prymitywnej dłubanki  z wydrążonego pnia, z urwanym tyłem i śladem nieregularnych znaków na obu burtach.

Drewno po osuszeniu zaczęło się rozpadać i nie można było go zachować ani przenieść, ale na podstawie umieszczenia w warstwie gliny oszacowano wiek znaleziska na 3-4  tysiące lat. Studenci przekopiowali rysunki na kalki. Wówczas nie badano jeszcze metodą aktywnego węgla, poza tym brak innych wykopalisk w pobliżu i wiele niejasności związanych z przypadkowym odkryciem sprawiło, że sprawę zbagatelizowano. Wzory z burt podciągnięto pod kulturę łużycką, całkiem bez powodu, uznawszy, że i tak mało czytelne. Domniemywano jedynie, czy to istotnie była łódź i czy tamtędy płynęła rzeka, na co zresztą wskazuje ukształtowanie terenu i miękkie podłoże, czy tez był to np słup totemiczny lub fragment konstrukcji mieszkalnej celowo tam przyniesiony.

Nasz rozmówca - archeolog nie mógł postawić się swojemu mentorowi, ale miał całkiem inne zdanie na ten temat. Zbyt był zafascynowany barwnymi opisami podróży Fiedlera po Amazonii, o których wówczas rozpisywały się gazety, by nie dać się powieść fantazji o lokalnym plemieniu, które mogło żyć na terenie Puszczy Śląskiej. Wiadomo, że był tu wówczas cieplejszy klimat, ludzie mogli żyć w lesie, polować na żubry... Zbadał rysunki jeszcze raz, porównywał je z fotokopiami kolegów z zakładu korespondujących z Rio Negro, z Ekwadoru. Wykoncypował, że symbol, który wyglądał jak korona, to trzy postaci ludzkie siedzące obok siebie w dziwnych nakryciach głowy, albo z wielkimi głowami, może bóstwa albo szamani, a koło na pionowym  słupie uznał za symbol słońca albo jakiś rodzaj ołtarza solarnego.

Zapytaliśmy, co stało się z pniem, staruszek odpowiedział, że chyba zakopano z powrotem na dnie wyrobiska, gdzie już nie wydobywano gliny, żeby przechować na lepsze czasy, ale potem zapomniano o nim, kiedy glina się skończyła, zalano odkrywki i pozostały stawy. On sam starał się dowiadywać podczas każdej budowy dróg w okolicy, czy robotnicy czegoś nie znaleźli, zwłaszcza starego drewna albo śladów kości, ale potem wyjechał na kilka lat z profesorem do Palmiry, potem był Irak... W latach osiemdziesiątych w Peru odnaleziono i opisano plemię, które zdobiło swoje dłubanki niezwykle precyzyjnymi  rysunkami... Tylko Daniken i jego teoria o starożytnych kosmitach nawiedzających Ziemię mogłaby te dwie rzeczy ze sobą połączyć.

Podziękowaliśmy dziadkowi za rozmowę i depnęliśmy po pedałach. Uznałem, że indiańskie plemiona w Dolinie Trzech Stawów to fantazmat tak dziwny, jak mamuty wykopywane w Gliwicach albo że Mieszko I był wikingiem.

Potem pomyślałem jeszcze, że cokolwiek tam odkopano, to nie mogła być łódka obcego przybysza, wszystkie rzeki w okolicy mają swoje źródła nie dalej niż 20km stąd. Więc może raczej totem? Dla żartu i ze znużenia zacząłem sobie w myślach układać opowiadanie:

"W dawnych czasach, 4 tysiące lat temu w miejscu dzisiejszej Doliny Trzech Stawów była sobie dolina o wiele rozleglejsza, ciemniejsza. Jej dnem której wiła się rzeka, od nazwy której wzięło swą nazwę plemię Shta'l Vayari. Wokół rosła puszcza, w której schronienie znajdowały bizony, obiekt polowań lokalnych myśliwych. Oprócz łowów ci ludzie byli biegli w wytapianiu z "błyszczącego kamienia" małych przedmiotów i fragmentów broni. Czcili boga-słońce pod postacią czerwonego dysku, składali mu ofiary na specjalnych ołtarzach. Ich wioska była na wzgórzu na wschód od rzeki..."

Max Darwin

Opis skrzynki pochodzi z serwisu Opencaching.PL.

Log entries
  • There are no logentries yet
Photos
Information
04.03.2018 (04.03.2018)
Cache nameSłońce Peru
Hintszukajsloncaperu
CountryPoland
GridsquareJJ00AA00AA
Latitude0.000000
Longitude0.000000
DifficultyEasy
TerrainHandicapped accessible
Logger
Empty
Rate
0 votes
Recommend

Geocaching of a different kind

  • 01
    SOTA Caches

    Log your SOTA activations on APRS Caching too

  • 02
    APRS Caches

    Weather stations, digipeaters, and iGates - turn your APRS stations into APRS Caches

  • 03
    Living APRS Caches

    Even you are able to turn into a living APRS Cache

  • 04
    Geo Caches

    Log your OpenCaching finds with your APRS enabled device